Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paryż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2015

Czytajcie Modiano!


Kiedy ogłoszono, że Patrick Modiano został laureatem Nagrody Nobla, aż podskoczyłam z radości. Chwilę później poczułam się w tej radości bardzo osamotniona, bo miałam wrażenie, że tylko ja się cieszę z tej nowiny. Komentarze wokół wprawiły mnie w zdumienie i nieco rozdrażniły. A kto to taki? A gdzie Murakami? Nie znam! W życiu nie słyszałam/słyszałem! I jeszcze mnóstwo błyskotliwego zdumienia w tym stylu. 

Niestety, nikomu nie przyszło na myśl, że brak informacji o Modiano może po prostu oznaczać brak wiedzy o literaturze francuskiej, która zawsze była ważną i docenianą częścią literatury światowej. Piętnaście Nobli poszło na konto Francji, więc coś chyba jest na rzeczy? Może, zamiast wyrażać głośno dezaprobatę, lepiej sięgnąć po twórczość Modiano, zapoznać się z nią, a potem z czystym sumieniem krytykować do woli?



Sully Prudhomme, Frédéric Mistral, Romain Rolland, Anatole France, Henri Bergson, Roger Martin du Gard, André Gide, François Mauriac, Albert Camus, Jean-Paul Sartre, Saint-John Perse, Claude Simon, J. M. G. Le Clézio, Gao Xingjian - to nazwiska francuskich noblistów, poprzedników Modiano. Wielu z nich jest polskiemu czytelnikowi równie obcych, co nie oznacza, że ich twórczość jest nic nie warta.


Patrick Modiano w pełni zasłużył na swojego Nobla. Jego książki dają radość obcowania z wielką literaturą i chociaż są mocno osadzone w realiach paryskich i francuskich, pisarz dotyka w nich tematów uniwersalnych. Jestem żarliwą i oddaną fanką Modiano. Talentem przypomina mi nieco Marqueza, mistrza w doskonałym opowiadaniu wspaniałych historii na niewielu stronach. Dzisiaj, gdy panuje moda na grubaśne tomiszcza, gdzie często forma zastępuje treść, zachwyca mnie niezmiennie umiejętność wyrażania emocji za pomocą starannie dobranych słów. Modiano jest pisarzem, dla którego ważna jest jakość, a nie ilość zapisanych kartek. 

Życie pisarza odbija się w jego twórczości. Krótkie i niestabilne dzieciństwo; ojciec, który zawsze miał swoje tajemnice; matka, aktorka, często poza domem; problemy finansowe; rozwód rodziców; nowa żona ojca zazdrosna o kontakty z synem; śmierć brata, najbliższej mu osoby, sprzymierzeńca i przyjaciela; internaty, kłopoty z prawem, kradzieże, fałszerstwa i w końcu ratunek znaleziony w pisaniu. Wszystko to odbija się echem w tym, co czytamy. Nieobecność kochanych ludzi, tęsknota za poukładaną rzeczywistością i ciągłe, wręcz obsesyjne, poszukiwanie własnej tożsamości.

Proza Modiano ma bardzo charakterystyczny klimat, przywodzący na myśl czarno-białe filmy z lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku. Lubię tę atmosferę à la film noir. Mało w jego powieściach kolorów, a czytelnik może nawet mieć wrażenie, że  w miarę czytania otula go gęsta mgła, co dodatkowo potęguje uczucie wszechobecnego niepokoju. 

Każda z książek jest opowieścią o tajemniczej przeszłości, do której powracają po latach bohaterowie. Dążą do odkrycia prawdy, ale nie uzyskują jednoznacznych odpowiedzi. Powieści Modiano nie mają końca, nie mają również, prawdę mówiąc, początku. Są wycinkami z życia, dygresjami, pokojem przechodnim, poczekalnią, w której spędza się tylko chwilę w drodze do celu. Jeśli ktoś lubi, gdy wszystko jest wyjaśnione, dopowiedziane, wywalone "kawa na ławę", to rzeczywiście powinien sobie darować lekturę, bo więcej tu niedopowiedzeń niż gdziekolwiek indziej.

Dużą rolę w życiu bohaterów odgrywają adresy i numery telefonów zapisane w starych notesach, najczęściej już nieaktualne, ale przecież nadal ważne. Pozostały jako jedyny ślad po dawnych ludziach, których się znało. Ostatnia nić łącząca z przeszłością, ze światem bezpowrotnie straconym. Ten miniony czas nie zawsze był szczęśliwszy, lepszy, a mimo to stał się z jakichś powodów najważniejszy, kluczowy dla dalszych losów bohaterów. Nostalgiczne opisy miejsc, ludzi i zdarzeń nie są ckliwe, dlatego ma się ochotę wejść w  rzeczywistość przedstawioną przez autora, razem z nim spacerować po ulicach Paryża.

Świat w powieściach Modiano jest smutny. Smutne miasta, smutni ludzie - smutek dominuje. Czytelnikowi trudno jest pogodzić się z tym, zwłaszcza dzisiaj, gdy każdy po prostu musi być happy. Pesymizm nie jest w cenie, a tu, w najlepszym wypadku, życie może okazać się po prostu na tyle znośne, by dalej funkcjonować. Mimo straty, mimo tragedii, mimo kłamstw. Mimo dojmującej nieobecności tych, których kochaliśmy. 

Każda z książek, które ukazały się w Polsce, zasługuje na uwagę. Znajdziecie w nich różne historie, ale jestem pewna, że szybko zrozumiecie na czym polega wyjątkowość stylu Modiano. Tylko dajcie nobliście szansę.










wtorek, 6 października 2015

Zacznijmy od podstaw

Jeśli już odkryliśmy, że coś na szczególnie interesuje, warto zgłębiać temat opierając się na solidnych podstawach. Mamy ogromne szczęście, że kulturą francuską zajmują się w Polsce wybitni specjaliści i dobrze jest sięgać do ich dorobku, by poszerzać horyzonty.

Wśród znakomitych nazwisk rodzimych frankofilów należy wymienić Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Jana Baszkiewicza, Aleksandra Halla, Jadwigę Dackiewiczową czy Franciszka Ziejkę. Ich książki warto mieć zawsze pod ręką, podobnie jak wznowione niedawno przez PWN Dzieje kultury francuskiej Jacka KowalskiegoAnny LobyMirosława Loby i Jana Prokopa. 



Książkę tę powinien posiadać każdy, kto planuje naukę języka francuskiego, studia romanistyczne czy całkiem amatorskie odkrywanie Francji. Choć to pozycja wymagająca, napisana przez ludzi nauki, wybitnych wykładowców uniwersyteckich, nie odstrasza ani formą ani treścią. Nie jest oczywiście podobna do książek Stephena Clarke'a, bo ma służyć zdobywaniu rzetelnej wiedzy, ale też nie czuć tu dydaktycznego smrodku, który wielu mógłby odstraszyć. To po prostu kawał dobrej, specjalistycznej roboty podany w atrakcyjnej formie, więc na pewno sprawdzi się w biblioteczce amatora czy bardziej zaawansowanego badacza tematu. Doskonałe kompendium wiedzy o francuskiej kulturze, jej korzeniach, ewolucji i o akcentach wniesionych do kultury europejskiej i światowej. Na ponad sześciuset stronach autorzy starali się jak najbardziej szczegółowo, acz przystępnie, omówić wszystkie zjawiska kulturowe w kolejności chronologicznej. 

Książka zawiera dużo ilustracji i zdjęć, również kolorowych, tablice chronologiczne, indeks nazwisk i mapy. Przypisy, co zdaje się dość ważne dla wielu czytelników, znajdują się bezpośrednio pod tekstem. Wolałabym mieć tę akurat ważną dla mnie lekturę w twardej okładce, bo często do niej zaglądam i boję się, że miękka okładka szybko to odczuje, ale poza tym żadnych uwag krytycznych nie mam. Cieszę się, że w Polsce powstają publikacje na tak wysokim poziomie merytorycznym. 



czwartek, 10 września 2015

Sztuka jedzenia po francusku - czyli o gotowaniu i miłości w Paryżu

Kupiłam tę książkę ze względu na francuską tematykę oczywiście. Nadeszła w jednej paczce z Fizjologią smaku Brillat-Savarina i miała czekać cierpliwie na swoją kolej, gdy skończę lekturę genialnych gastronomicznych przemyśleń z XIX wieku. Chciałam ją jedynie przekartkować, jak każdą nowość pojawiającą się w mojej biblioteczce, ale w końcu z prawdziwą przyjemnością przeczytałam całość.




Powieść Ann Mah nie zaskakuje oryginalnym pomysłem na fabułę. Amerykanka marząca o Paryżu w końcu realizuje swoje pragnienia i spędza kilka lat w mieście świateł, odkrywając tajniki francuskiej kuchni, poznając język i kulturę Francji i oczywiście zakochując się na zabój w Paryżu, Czyli jak dotąd standard. Zresztą autorka nie ukrywa, że Julia Child jest jej idolką i z prawdziwym zachwytem stąpa po jej śladach. Urok Sztuki jedzenia po francusku tkwi w sposobie opowiadania własnej historii. Mah jest po prostu szczera i naturalna, bo chociaż opowieści o cudzoziemcach w Paryżu znajdziemy bez liku, każdy z nich ma swój własny, intymny Paryż. To miasto można opowiadać na milion sposobów, niektóre rzeczywiście trącą pretensjonalnością, niektóre są po prostu ciężkostrawne, a tu miłe zaskoczenie. Oczywiście jest dużo ochów i achów nad wszystkim, co francuskie, ale zakładam, że czytelnikowi, który sięgnie po tę pozycję, o to właśnie chodzi. A do tego mamy tu do czynienia z kulinarną podróżą po regionach Francji, podczas której poznajemy najsłynniejsze francuskie dania przygotowywane w ich naturalnym anturażu. Nie ma tu liczenia gwiazdek Michelina. Kuchnia i jej przyjemności są blisko człowieka, służą radości jedzenia i wcale nie muszą onieśmielać wyszukaniem, by olśnić smakiem. Zdarzają się czasem szokujące spotkania z rarytasami regionalnej kuchni, bo każdy naród ma swoje odpowiedniki naszej czerniny, flaków czy salcesonu. Niewątpliwymi atutami książki są poziom wiedzy autorki oraz wplecenie w tekst wielu ciekawostek przybliżających czytelnikowi tytułową sztukę jedzenia po francusku. 


Szczególną uwagę zwróciłam też na wątek bezgranicznej miłości Ann do Paryża. Opowiada o dziecięcych marzeniach, w których stolica Francji zajmowała główne miejsce, o dorosłych pragnieniach zamieszkania w Paryżu i w końcu o kilkuletnim pobycie tam z mężem. Odnajduję w jej historii moje emocje i dlatego ta książka stała się mi bliska. Co chwilę trafiałam na słowa trafnie oddające i moje stany duszy. Jak choćby poniższy fragment dotyczący wyjazdu z Paryża.



Książkę Ann Mah znajdziecie w ofercie wydawnictwa Black Publishing. A ja polecam, bo to literatura popularna sytuująca się na górnej półce. Idealna, by snuć własne marzenia o Paryżu, doskonała, by potem wykorzystać informacje z książki podczas pobytu we Francji.