Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2015

Zacznijmy od podstaw

Jeśli już odkryliśmy, że coś na szczególnie interesuje, warto zgłębiać temat opierając się na solidnych podstawach. Mamy ogromne szczęście, że kulturą francuską zajmują się w Polsce wybitni specjaliści i dobrze jest sięgać do ich dorobku, by poszerzać horyzonty.

Wśród znakomitych nazwisk rodzimych frankofilów należy wymienić Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Jana Baszkiewicza, Aleksandra Halla, Jadwigę Dackiewiczową czy Franciszka Ziejkę. Ich książki warto mieć zawsze pod ręką, podobnie jak wznowione niedawno przez PWN Dzieje kultury francuskiej Jacka KowalskiegoAnny LobyMirosława Loby i Jana Prokopa. 



Książkę tę powinien posiadać każdy, kto planuje naukę języka francuskiego, studia romanistyczne czy całkiem amatorskie odkrywanie Francji. Choć to pozycja wymagająca, napisana przez ludzi nauki, wybitnych wykładowców uniwersyteckich, nie odstrasza ani formą ani treścią. Nie jest oczywiście podobna do książek Stephena Clarke'a, bo ma służyć zdobywaniu rzetelnej wiedzy, ale też nie czuć tu dydaktycznego smrodku, który wielu mógłby odstraszyć. To po prostu kawał dobrej, specjalistycznej roboty podany w atrakcyjnej formie, więc na pewno sprawdzi się w biblioteczce amatora czy bardziej zaawansowanego badacza tematu. Doskonałe kompendium wiedzy o francuskiej kulturze, jej korzeniach, ewolucji i o akcentach wniesionych do kultury europejskiej i światowej. Na ponad sześciuset stronach autorzy starali się jak najbardziej szczegółowo, acz przystępnie, omówić wszystkie zjawiska kulturowe w kolejności chronologicznej. 

Książka zawiera dużo ilustracji i zdjęć, również kolorowych, tablice chronologiczne, indeks nazwisk i mapy. Przypisy, co zdaje się dość ważne dla wielu czytelników, znajdują się bezpośrednio pod tekstem. Wolałabym mieć tę akurat ważną dla mnie lekturę w twardej okładce, bo często do niej zaglądam i boję się, że miękka okładka szybko to odczuje, ale poza tym żadnych uwag krytycznych nie mam. Cieszę się, że w Polsce powstają publikacje na tak wysokim poziomie merytorycznym. 



czwartek, 10 września 2015

Sztuka jedzenia po francusku - czyli o gotowaniu i miłości w Paryżu

Kupiłam tę książkę ze względu na francuską tematykę oczywiście. Nadeszła w jednej paczce z Fizjologią smaku Brillat-Savarina i miała czekać cierpliwie na swoją kolej, gdy skończę lekturę genialnych gastronomicznych przemyśleń z XIX wieku. Chciałam ją jedynie przekartkować, jak każdą nowość pojawiającą się w mojej biblioteczce, ale w końcu z prawdziwą przyjemnością przeczytałam całość.




Powieść Ann Mah nie zaskakuje oryginalnym pomysłem na fabułę. Amerykanka marząca o Paryżu w końcu realizuje swoje pragnienia i spędza kilka lat w mieście świateł, odkrywając tajniki francuskiej kuchni, poznając język i kulturę Francji i oczywiście zakochując się na zabój w Paryżu, Czyli jak dotąd standard. Zresztą autorka nie ukrywa, że Julia Child jest jej idolką i z prawdziwym zachwytem stąpa po jej śladach. Urok Sztuki jedzenia po francusku tkwi w sposobie opowiadania własnej historii. Mah jest po prostu szczera i naturalna, bo chociaż opowieści o cudzoziemcach w Paryżu znajdziemy bez liku, każdy z nich ma swój własny, intymny Paryż. To miasto można opowiadać na milion sposobów, niektóre rzeczywiście trącą pretensjonalnością, niektóre są po prostu ciężkostrawne, a tu miłe zaskoczenie. Oczywiście jest dużo ochów i achów nad wszystkim, co francuskie, ale zakładam, że czytelnikowi, który sięgnie po tę pozycję, o to właśnie chodzi. A do tego mamy tu do czynienia z kulinarną podróżą po regionach Francji, podczas której poznajemy najsłynniejsze francuskie dania przygotowywane w ich naturalnym anturażu. Nie ma tu liczenia gwiazdek Michelina. Kuchnia i jej przyjemności są blisko człowieka, służą radości jedzenia i wcale nie muszą onieśmielać wyszukaniem, by olśnić smakiem. Zdarzają się czasem szokujące spotkania z rarytasami regionalnej kuchni, bo każdy naród ma swoje odpowiedniki naszej czerniny, flaków czy salcesonu. Niewątpliwymi atutami książki są poziom wiedzy autorki oraz wplecenie w tekst wielu ciekawostek przybliżających czytelnikowi tytułową sztukę jedzenia po francusku. 


Szczególną uwagę zwróciłam też na wątek bezgranicznej miłości Ann do Paryża. Opowiada o dziecięcych marzeniach, w których stolica Francji zajmowała główne miejsce, o dorosłych pragnieniach zamieszkania w Paryżu i w końcu o kilkuletnim pobycie tam z mężem. Odnajduję w jej historii moje emocje i dlatego ta książka stała się mi bliska. Co chwilę trafiałam na słowa trafnie oddające i moje stany duszy. Jak choćby poniższy fragment dotyczący wyjazdu z Paryża.



Książkę Ann Mah znajdziecie w ofercie wydawnictwa Black Publishing. A ja polecam, bo to literatura popularna sytuująca się na górnej półce. Idealna, by snuć własne marzenia o Paryżu, doskonała, by potem wykorzystać informacje z książki podczas pobytu we Francji.